Wywiad

Feniks z popiołów

FENIKS

Chcielibyśmy przedstawić Wam wywiad z osobą, która prosiła aby nazywać ją Feniksem! Feniksem bo powstała jak on, z popiołów… swojej psychiki. Poznała siebie, zaopiekowała się swoimi emocjami i spróbowała iść z tym w świat. Dzięki naszemu Feniksowi będziecie mieli okazje przekonać się, że droga do znalezienia odpowiedniego terapeuty nie zawsze jest łatwa. Wiąże się z długim szukaniem, niekiedy rozczarowaniem, a nawet bólem. Mimo często ciężkiej drogi, która często sami sobie stwarzamy, nie orientując się, czy nasz przyszły terapeuta na pewno będzie odpowiedni dla nas i w jakim nurcie pracuje, warto jest walczyć o siebie i swoje lepsze, poukładane jutro. Zobaczcie jak radziła sobie z tymi trudnościami bohaterka naszego wywiadu, jak reagowali na to jej bliscy i co konkretnie zyskała dzięki terapii.

 

Dlaczego zdecydowałaś się na terapię?

Zdecydowałam się na psychoterapię z powodu generalnego niezadowolenia. Z siebie, mojego życia, związków z ludźmi. Miałam nadzieję na zmianę swojej sytuacji, a na psychologii uczyliśmy się, że psychoterapia rzeczywiście działa. To sprawiło, że stwierdziłam „czemu nie?”, dodatkowo chciałam doświadczyć relacji terapeuta-pacjent na sobie i zobaczyć jak to, czego nas uczą, wygląda w praktyce. Ale trudności osobiste były głównym powodem.

W jaki sposób zaczęłaś poszukiwania psychoterapeuty, za jakim pośrednictwem (media, znajomi, uczelnia)?

Zaczęłam szukać psychoterapeuty tam gdzie było najbliżej, czyli w okolicy miejsca zamieszkania. Nie mieszkałam jeszcze wtedy w Warszawie i dojazdy były dla mnie trudnością, szczególnie, że to była zima. Wygooglowałam poradnię w najbliższej większej miejscowości i trafiłam do pewnej pani.

Jak układała ci się współpraca z nią?

Fatalnie. Po pierwszej konsultacji byłam pełna nadziei, opowiedziałam o swoich problemach. Na drugą poleciła mi przygotować listę moich wszystkich trudności i oszacowanie, jak bardzo każda z nich mi przeszkadza.Zrobiłam to i czułam, że jestem bardziej świadoma moich problemów. Ale Pani sprawiła, że nasza współpraca legła w gruzach, bo po przeczytaniu mojej listy stwierdziła „To mi pachnie borderline”, co mną zupełnie wstrząsnęło. Wiedziałam już, co to jest zaburzenie borderline i jak jest poważne. W dodatku to było dopiero nasze drugie spotkanie, więc chyba za wcześnie na jakąkolwiek diagnozę. Po sesji czułam się tragicznie. Byłam załamana. Myślałam, że jestem bardziej zaburzona, niż się spodziewałam. Jednak po tygodniu stwierdziłam, że może jednak to nie jest takie proste i zrezygnowałam z kolejnych spotkań z tą terapeutką.

Czy wiedziałaś w jakim nurcie pracuje? Czytałaś opinie na temat jej pracy?

Nie sprawdzałam opinii, po prostu poszłam i zaryzykowałam. Na pierwszym spotkaniu-konsultacji powiedziała mi, że pracuje w podejściu poznawczo-behawioralnym. Jeszcze wtedy nie byłam związana z żadnym nurtem, więc przyjęłam tę wiadomość neutralnie.

Zdecydowałaś się na kolejna próbę znalezienia terapeuty?

Tak.

Co ci dawało siłę żeby szukać dalej?

Stwierdziłam, że będę walczyć o siebie. Ale na pewno nie w tym nurcie (CBT). Jednak znalezienie kolejnego terapeuty nie było łatwe. Miałam po drodze jeszcze dwie konsultacje u psychoterapeutów psychodynamicznych.

Czy szukałaś ich w taki sam sposób jak za pierwszym razem? Czy dobierałaś ich już bardziej ostrożnie?

Oczywiście bardziej ostrożnie. Tym razem spytałam koleżankę, która już pracuje jako terapeuta i ma znajomych w tym fachu. Ona poleciła mi dwie osoby, do których się skierowałam.

Wspomniałaś o „swoim terapeucie”. W jakim nurcie pracował i jak z nim ci się układała terapia?

Pracował w nurcie psychodynamicznym. Współpraca była bardzo owocna. Byłam w terapii rok. Na początku ta cisza mnie przygniatała; nie wiedziałam o czym mam mówić ale z czasem przyzwyczaiłam się, że to ja zaczynam sesje i to ja głównie mówię. Nie było żadnej diagnozy, nic w tym stylu, tylko rozmowa a jednak bardzo dużo dawała. Odkryłam pewne wzorce swojego zachowania, dotarłam do emocji których do tej pory nie odczuwałam i zrozumiałam siebie.

Czy powiedziałaś swoim bliskim (rodzicom, znajomym), że chodzisz na terapię? Jaka była ich reakcja?

A tu było bardzo śmiesznie. Rodzice przyjęli to normalnie. Nie podchodzą do tego w ten sposób, że terapeuta leczy tylko “wariatów”. Ale dalsza rodzina jak babcie i ciotki na wieść o tym, że jestem w terapii najpierw pytały czy jako prowadzący a gdy słyszały ze jako pacjent to wielce się dziwiły i mówiły ze zawsze mogę z nimi porozmawiać o problemach i zaczynały się dopytywać co mi jest itp.

Jak rozumiem to było dla ciebie mało wspierające z ich strony. Czego na tamten czas od nich potrzebowałaś?

Byłam wyrozumiała, tłumaczyłam sobie, że to starsi ludzie i nie nadążają za postępem i zmiana, wiec nie rozumieją po co jest psychoterapeuta i z kim pracuje. Ale miałam zawsze w głowie taka odpowiedz „jak mam porozmawiać z Wami o problemach?”. W takim sensie ze oni są zaangażowani w problem wiec mi nie pomogą albo że nie chciałabym rozmawiać z nimi o problemach w relacji z rodzicami czy chłopakiem. Potrzebowałam kogoś z zewnątrz i kogoś, kto nie będzie oceniał, a będzie rozumiał i próbował poprowadzić we właściwa stronę. Ale oczywiście nie mówiłam tego bliskim i zbywałam odpowiedzią, że muszę przejść własna terapie, żeby być terapeuta, żeby dali mi spokój.

Ale wróćmy jeszcze na chwilę do twojej „walki o siebie” jak to genialnie określiłaś. Chcesz pójść jeszcze do kolejnego terapuety? Jak tak to dlaczego? – przecież korzystałaś już z kilku form pomocy psychologicznej.

Tak, chcę. Chce się dalej rozwijać bo wiem ze jest we mnie wiele spraw niedokończonych i chciałabym je zglebić i zrozumieć. Mam wrażenie ze pierwsza terapia była wstępem, rozgrzewka, co prawda zmieniłam się nie do poznania, wiele zyskałam, ale nadal mam pewne trudności, które przeszkadzają mi w satysfakcjonującym życiu. I wiem, ze terapia może mi pomoc to zmienić. Ale najbardziej chodzi mi o zrozumienie siebie w jeszcze większym stopniu. Bo to własne wnętrze jest niezwykle fascynujące. Poza tym chciałabym spróbować różnych podejść.

Czy jest coś co chciałabyś przekazać naszym czetnikom jeżeli chodzi o korzystanie z pomocy terapeutów?

Pierwsza rzecz to by się nie poddawali w szukaniu, bo naprawdę można znaleźć świetnego terapeutę ale nie zawsze jest to pierwszy terapeuta, do którego się idzie. Oraz że psychoterapia to ciężka praca nad sobą, podczas której dochodzi się do bolesnych treści ale warto wytrwać, bo na końcu czeka zmiana na lepsze.